Schowek
Wygasa za 90 dni.
1 240 wyświetleń
Sytuacja z pogranicza stalkingu, naruszenia dóbr osobistych oraz zagrożenia bezpieczeństwa dzieci. Argument o „nagrywaniu wykroczeń” to częsta linia obrony takich osób, ale w polskim prawie nie daje on nikomu „prawa do polowania” z kamerą na konkretne osoby, a tym bardziej na najmłodszych.
Nawet jeśli dzieci są ubrane, a ich twarze (nieudolnie) zamazane, działanie tego mężczyzny wyczerpuza znamiona konkretnych przepisów:
Art. 190a § 1 KK (Stalking): Jeśli jego obecność jest powtarzalna, celowa i wzbudza w rodzicach lub dzieciach poczucie zagrożenia, poniżenia lub istotnie narusza ich prywatność. Co ważne, wg orzecznictwa Sądu Najwyższego uporczywość nie musi trwać latami – wystarczy, że działanie jest systematyczne i wykazuje złą wolę dręczenia danej grupy osób. Samo „kręcenie się” pod placówkami oświatowymi i uporczywe kierowanie obiektywu w stronę dzieci to ewidentne naruszenie sfery prywatnej.
Art. 107 Kodeksu wykroczeń (Złośliwe niepokojenie): „Kto w celu dokuczenia innej osobie złośliwie wprowadza ją w błąd lub w inny sposób ją niepokoi...”. Filmowanie dzieci w ramach „walki z rodzicami” to forma niepokojenia zarówno podopiecznych, jak i ich opiekunów.
Zamazane twarze nie zdejmują z niego odpowiedzialności, jeśli:
Osoba jest rozpoznawalna: Jeśli po sylwetce, ubiorze, plecaku czy samochodzie rodzica sąsiedzi są w stanie zidentyfikować dziecko, ochrona wizerunku (Art. 81 Prawa autorskiego) nadal obowiązuje i zgoda opiekuna jest niezbędna.
Kontekst jest stygmatyzujący: Publikowanie wizerunku dziecka w negatywnym świetle narusza jego dobra osobiste.
Każda platforma ma politykę Harassment i Child Safety. Jeśli na filmie widać dziecko bez zgody, portal ma obowiązek usunąć materiał. POLECAM MASOWO ZGŁASZAĆ TEGO ŚMIECIA.
W kryminalistyce istnieje pojęcie „pedofilii niekontaktu” – sprawca nie dotyka dzieci, ale czerpie satysfakcję z ich obserwowania czy nagrywania. Policja (wydziały ds. nieletnich lub cyberprzestępczości) jest przeszkolona, by analizować takie przypadki pod kątem Art. 202 KK i sprawdzać, co taki człowiek faktycznie przechowuje na dyskach.
W polskim systemie celowe wchodzenie pod samochód lub doprowadzanie do kolizji jest traktowane surowo, bo uderza w istotę sprawiedliwości. Tworzenie niebezpiecznych sytuacji, by uzyskać „haka” na kogoś, wykracza poza zwykłe nagrywanie. Jeśli ktoś celowo stwarza sytuację nakłaniającą do czynu zabronionego, odpowiada jak sprawca:
Art. 24 KK (Prowokacja): „Odpowiada jak za podżeganie, kto w celu skierowania przeciwko innej osobie postępowania karnego nakłania ją do popełnienia czynu zabronionego...”. Jeśli mężczyzna celowo pcha się pod koła, sam popełnia przestępstwo.
Blokowanie wyjazdu własnym ciałem podchodzi pod zmuszanie:
Art. 191 § 1 KK: Stosowanie przemocy (również wobec rzeczy, np. blokowanie auta) w celu zmuszenia do określonego działania lub zaniechania jest zagrożone karą do 3 lat więzienia.
Fakt, że twierdzi, iż „pilnuje porządku”, nie daje mu prawa do siłowych metod. W sądzie nadużycie prawa nie korzysta z ochrony. Prowokator nie może skutecznie domagać się ukarania kogoś, kogo do błędu celowo doprowadził.
Dodatkowo, jeśli czerpie z tego regularne dochody (YouTube, zbiórki), a nie ma zarejestrowanej działalności, warto to zgłosić do Urzędu Skarbowego. Do przymusu założenia firmy potrzebne są tylko 3 wymogi: działanie ciągłe, zorganizowane i zarobkowe. Skarbówka bardzo interesuje się takimi „aktywistami”.
Największą bronią takiego człowieka jest Wasz strach przed mandatem. On na tym żeruje. Jeśli macie nagranie jego prowokacji (podchodzenie pod auto, blokowanie ciałem), to on ma problem z prokuratorem, a nie Wy z policjantem. Wasze wykroczenie to mandat 100-1500 zł, jego działania to przestępstwo.
Zapieranie się rękami o maskę to nie jest „chodzenie po chodniku” – to przemoc wobec mienia i prowokacja. Prawo nakazuje pieszemu zachować szczególną ostrożność i zabrania wchodzenia bezpośrednio przed jadący pojazd (Art. 14 pkt 1 PoRD). Sąd zapyta: „Czy mógł ominąć auto mając wolny chodnik?”. Jeśli tak, a szukał kontaktu, jest winny kolizji.
Pamiętajcie: walka o chodnik to jedno, ale trauma dziecka to w oczach sędziego zupełnie inna liga. Prawo do spokojnego dzieciństwa stoi znacznie wyżej niż widzimisię aktywisty. Niech każdy świadek składa zawiadomienie osobno – im więcej zgłoszeń o lęku dzieci, tym szybciej gość zniknie.